Czasem jest tak, że mamy terminarz wypełniony planami na następny dzień.
I wydarza się coś nieoczekiwanego, co burzy nasze plany.
Tak było ostatnio u mnie. Jakie są nasze zachowania?
Stajemy bezradnie, czy dokonujemy zmian w harmonogramie zajęć?
A może nie liczymy się z faktem
wydarzenia i robimy zgodnie z naszym planem zajęć?

Ja nauczyłam się być elastyczną. Nie denerwuję się jak dawniej…
Nie mam wpływu na nieprzewidziane zdarzenia,
– na spokojnie analizuję problem
– jeżeli zaistniała sytuacja jest w stopniu ważnym,
przystępuję do rozwiązania problemu
– jeżeli jest w stopniu mniej ważnym
odkładam na termin późniejszy,
dogodny dla stron zainteresowanych.

Prowadzenie terminarza bardzo ułatwia życie.
Planując zadania na następny dzień – kodujesz
w swoim umyśle.
Zapisując w terminarzu – akceptujesz
Czytając przed zaśnięciem – zatwierdzasz
Po przebudzeniu Twoja podświadomość podpowiada,
co powinieneś zrobić.
Przystępujesz do wykonania zaplanowanych zadań
z wiarą w sercu, że nim skończy się dzień odznaczysz
wykonanie zadań…cdn

Czas tak biegnie, że nie mogę za nim nadążyć 🙂
Codziennie mam zamiar dotrzeć na swój blog by zrobić nowy wpis i co ? I nie docieram, bo jest już późna noc
i psyche nie pozwala na dalszy samorozwój. Czas na nocny relaks, czyli sen.
Po drodze odwiedzam portale, profile i rozkoszuję się czytaniem samych mądrych postów, komentarzy.
ZASTANAWIAM SIĘ: CO POWINNAM ZROBIĆ aby do końca skończyć warsztat zarabiaj na wiedzy http://sprzedawcainternetowy.pl
i zaświeciło się światełko w tunelu gdy otworzyłam pocztę na Gmailu. Nie napiszę o tym, żeby nie zapeszyć…
Miało być o astrologii i będzie. Ale najpierw będzie o ludziach. Tak się dziwnie w życiu „plecie”, że
nasze drogi z przyjaciółmi się rozchodzą. Ostatnio na moim profilu na n-k.pl z komentarza dowiedziałam się
że „przyjaciel wie, kiedy ma odejść”. Wiele o tym rozmyślałam (to ciągłe rozmyślanie wynika z mojej osobowości) za chwilę będzie o astrologii. Więc tak przyjaciele odchodzą i to jest chyba normalne zjawisko.
Każdy ma swoją rodzinę za którą jest odpowiedzialny, pracę, biznes i wiele innych spraw na głowie.
I przyjaciel zrozumie… Nie może być pustki w naszym życiu w tej sferze i poznajemy nowych znajomych,
znajomych naszych znajomych i zawiązują się znajomości i nowe przyjaźnie.
I takim sposobem poznałam nowych znajomych za pośrednictwem internetu. I teraz będzie o astrologii
na której kompletnie się nie znam. Dzięki nowo poznanym znajomym z którymi się zaprzyjaźniam zaczyna mnie ten tajemniczy temat interesować, ponieważ dotyczy mojej osoby, czyli mnie.
Dodałam dzisiaj na blogu komentarz, który przeniosę na mój blog. Myślę, że da się to zrobić…

Grażynka to znajoma z Facebooka!http://blog.psychologiasukcesu.com/
Podałam Jej swoje dane i poprosiłam o rozszyfrowanie mojego temperamentu, charakteru, talentów.
Odesłała mnie 🙂 do innego bloga z propozycją zapoznania się z opisem koloru niebieskiego,
co też uczyniłam.
W zdumienie mnie wprawiło, określenie mojego temperamentu. Bardzo dawno temu robiłam sobie test
osobowości w oparciu o publikację wydawniczą „Osobowość Plus”.

Testy wykazały, że mam osobowość perfekcyjnego melancholika, co potwierdza się z opisem koloru niebieskiego. Z wcześniejszego testu wynikało, że powinnam popracować nad swoimi słabymi stronami.
I trochę to trwało (kilka lat) 🙂

Pomyślałam sobie, żeby sprawdzić ” na nowo” jaka ta moja osobowość jest po ciężkiej pracy nad osobistym rozwojem.
Zrobiłam znowu test. Wykazał, że moja osobowość się nie zmieniła…
I wtedy wpadł mi w ręce tekst (dzisiaj nie pamiętam źródła) z którego dowiedziałam się, że w momencie narodzin mamy zapisane w naszych kodach …? Chyba w genetycznych.
Inne też istnieją czytałam o tym.

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że w oparciu o Naukę J.Chrystusa może to mieć związek z naszymi „talentami”.
Jeżeli je odkryjemy, będziemy je rozwijać to możemy w życiu wiele dobrego osiągnąć…

Jeżeli chodzi o astrologię to zawsze ciągnęło mnie aby poznawać i zgłębiać te tajemnice ale na „ciągotach” to zgłębianie wiedzy się kończyło 🙂

Będę miała o czym rozmyślać…
Podejrzałam napisany tekst i widzę, że jest „rozmyty”. Przypomniało mi się, z warsztatów Mirka, że powinnam pisać w programie notatnika. Ale juz nic nie poprawiam. Trudno poprawię sie następnym wpisem
Dobranoc! Cudownie kolorowych snów życzę *****

Zosia

JEST prawdziwe lato.Temperatura w dzień 32 C. Powietrze jest ciężkie by normalnie oddychać.
Przyjemnie jest wczesnym rankiem. Budzę się naturalnie bez budzika. Przez drzwi słyszę słowo baba,baba,baba.
Baba to ja…tak mnie nazywa moja czternastomiesięczna wnuczka Zuzia. To taki sygnał aby podnieść się z łóżka i otworzyć drzwi. Wbiega na bosaka lub w skarpetkach i woła do mojej mamy a jej prababci baba,baba,baba.
Ciągnie do łóżka balkonik aby baba wstała. Niestety, prababcia o swoich siłach nie wstaje. Trzeba jej pomóc.
Gdy prababcia już siedzi na brzegu łóżka Zuzia rozkłada swoje rączki. Okazuje radość z tego faktu wydając
z siebie coś w rodzaju oo, oo.ooooooooouuuuu. Podbiega do mnie, bierze mnie za rękę podprowadza mnie tam gdzie ona chce i pokazują rączką na podłogę mówi tu, tu, tu, co oznacza,że powinnam usiąść do zabawy. Nie pomaga moje tłumaczenie, że muszę zająć się babcią by pójść do łazienki do porannej toalety.
Słyszę, baba tiu, tiu…nie odpuszcza. Do akcji wkracza Zuzi mama odwraca jej uwagę a ja mogę spokojnie zająć się mamą. Po toalecie przygotowanie śniadania , słanie łóżek i tak mija 2 godziny. Godzina dziewiąta
to czas wyjazdu mamy Zuzi do pracy w jednoosobowym biznesie. Ostatnio mamy problem, bo mała
płacze zawieszona na szyi mamy kurczowo zaciska rączki aby nie wypuścić jej z objęć. Zastanawiamy się obie jak w takiej sytuacji postąpić. Nie było tego problemu. Mała żegnała mamę buziakami, robieniem papa
przez okno do odjeżdząjącego samochodu. I nagle nie wiadomo dlaczego, zmiana w postępowaniu Zuzi.
Obie odwracamy uwagę Zuzi wspólnie się z nią bawiąc. W międzyczasie mama Zuzi po kryjomu wychodzi
do pracy a ja zajmuję się Zuzią do godz. 17:15. W międzyczasie, sprzątanie, pranie przy pomocy Zuzi:-)
Około południa Zuzia opada z sił i następuje leżakowanie na śpiąco. Mam 1,5 godziny na przygotowanie
obiadu dla pięcioosobowej rodziny w której każdy lubi co innego. Zawsze byłam dobrze zorganizowana,
udaje się kończyć gotowanie przy pomocy Zuzi. Z reguły jest to mieszanie surówek 🙂 . NAJLEPIEJ
jej to wychodzi. I następuje pora obiadowa. Zuzia ma dobry apetyt i nie wybrzydza. Ulubionym jedzonkiem jest mięso z kurczaka. Gdy zaspokoi głód reszta ląduje pod stoliczek dla „MA” czyli maggy. „Ma” Zabłądziła jak miała siedem miesięcy. Była pięknym wychudzonym małym pieskiem. Po pół roku mieszkania z nami stała się dużym, nieznośnym psiskiem. Nie daje się ujarzmić…kocha wolność i polowania na co się da… Ale o tym w następnym wpisie na blogu. Zbliża się godzina pierwsza po północy. Idę spać o tej porze codziennie.
Od godziny dwudziestej drugiej mam czas dla siebie. Wykorzystuję go na moją pasję czytania, pisania wirtualnego…nadrabiania zaległości intelektualnych z całego dnia…

D O B R A N O C …:) 🙂

Mówią „jaki poniedziałek, taki cały tydzień” i coś prawdy w tym jest , jeżeli chodzi o moją osobę.

Wszystko dzisiaj robiłam w biegu aby wyrobić się do 20:00 . Miałam zaplanowany udział

w  szkoleniu prowadzonym przez Mirka Szmajdę w temacie:

„Najbardziej Pożądany System Internetowego Marketingu”.

Zrezygnowałam z dzisiejszego aerobiku.  I niestety znowu  nie udało mi się dotrzeć na szkolenie. Z prostej przyczyny nie połączyłam się  mimo usilnych moich starań. Komunikaty są w języku angielskim, a znam ten język słabiutko.  Mam pod ręką słowniki ale …co z tego . Szkolenie za 5 minut, a ja studiuję znaczenie słówek ? Czy nie może to być

prostsze ? PO PROSTU, PO POLSKU !

Zastanawiam się czy nie jest to znakiem dla mnie, że powinnam dać sobie spokój z tym całym INTERNETOWYM MARKETINGIEM ? Chciałam pisać blog o życiu,o zwykłych ludziach takich jak ja, dzielić się własnymi przemyśleniami ale, żeby z tego robić marketing?

Miałam poukładane spokojne życie na emeryturce. Wypełniona cała doba różnymi zajęciami, które lubię. Ciągle poszukiwałam czegoś , co mogłabym jeszcze z powodzeniem robić. Moje kochane wnuczki pokazały mi portal „Nasza klasa” i zaczęła się moja internetowa  przygoda. Internet odkrywałam stopniowo … i zdałam sobie sprawę, że można wykorzystać to „cudo” do różnych swoich celów. Moją pasją było czytanie książek.

Zawsze myślałam, że jak będę na emeryturze to w końcu napiszę książkę niby o sobie ale bohaterka będzie miała inne imię. A teraz myślę sobie, że lepszego imienia bym nie wymyśliła jak „Zosiasamosia” . Tak , pasuje do mnie jak ulał  albo „Samosiazosia” ?

Ze też wcześniej nie wpadłam na pomysł użycia jako pseudonimu.  A tak wszyscy się dowiedzą, że radzę sobie  z  tą  internetowo  komputero-maszynerią na „jedynkę”.

No nie, trochę to wiem,  może na słabiutką „trójczynę…”

Na dzisiaj kończę   „mój pierwszy dzień w dzienniku reszty mojego życia”  ale dnia jeszcze nie kończę. Muszę zadać jeszcze dzisiaj ważne pytanie ważnej osobie, która na wszystkie pytania zna odpowiedź.

Napiszę o tym  następnym razem.  Zapraszam zainteresowanych do poznania mnie jako nowej osoby „SaMosiZosi” . Hmm… czy mogłaby być taka nazwa mojej strony internetowej   SaMoSiaZoSia… 🙂

Tak, chęci są lecz brakuje wolnego czasu aby wszystko chodziło jak w zegarku. Podjęłam (myśle, że dobrą:-) decyzję, że wypełnię czas bycia kobietą na emeryturze pisząc bloga.

Zainspirowała mnie książka  Suzanne Braun Levine – DRUGA DOJRZAŁOŚĆ W poszukiwaniu pomysłu na życie. Autorka opisuje historię kobiet, które z racji wieku skorzystały z prawa przejścia na emeryturą.  Zakończyły pracę zawodową i zastanawiały się , co dalej z resztą  ich życia.

Ja również byłam w takim momencie. Przejście z aktywnego zawodowego życia do strefy komfortu „nic nie robienia” zachwiało moją równowagę życiową. Moje zdrowie odmówiło mi posłuszeństwa. Obecnie mając więcej wiedzy na tematy zmiany stylu życia, nie dziwię się  gdy słyszę od kobiet o ich samopoczuciu,  wiem z własnego doświadczenia jak to jest ? Pracując zawodowo poświęcamy około 8 do 12 godzin na tą część życia. Pozostały czas wykorzystujemy na pracę w domu . W zależności od wielkości naszej rodziny,  różnie to wygląda. Zrobienie zakupów po drodze do domu, ugotowanie i nakarmienie domowników, bieżące sprzątanie zajmuje około 5 godzin. I zostaje nam do dyspozycji około 7 godzin. Na nasze hobby ( jeżeli takie mamy), przejrzenie kobiecych i innych czasopism, obejrzenie TV, toaletę wieczorno-poranną 7 godzin.  Czas mamy wypełniony maksymalnie.  Wprost nie możemy się doczekać aby pójść już na wymarzoną emeryturą. Mamy  wiele  oczekiwań. Będziemy mogły wyspać się nareszcie. Porobić zaległe porządki w szafach. Pozbyć się  nienoszonych ubrań , które przekładałyśmy z półki na półkę, bo może jeszcze się w nie wciśniemy. I wiele innych  spraw, chociażby przeczytanie książek, które kupiłyśmy w  promocji, bo akurat taka była. I przychodzi czas gdy jesteśmy wolne od pracowniczych obowiązków. Stajemy przed lustrem i mówimy same do siebie „witaj miła emerytko” ! Zaczynamy nowy rozdział naszego  życia na emeryturze.

…są ludzie, którzy lubią i chcą  się uczyć  poznawać nowe idee, kultury i robią to z pasją. Mówimy, że najlepszym nauczycielem jest życie. Doświadcza nas na każdym kroku oferując dobre i mniej dobre chwile.  W zależności  od środowiska  w jakim żyjemy, nabieramy nawyków, które nas  rozwijają  lub  ograniczają. Każdy z nas  chce  mądrze  i dobrze  żyć.  Jako dzieci  zależni jesteśmy od dorosłych. Nie zawsze  korzystamy z dobrych wzorców. Jako osoby będące w wieku emerytalnym,  korzystający  z dobrodziejstw portfeli ubezpieczycieli,  zadajemy  sobie  pytanie :

czy to  już wszystko, czego  dokonałem  w  swoim  życiu ?  Czy zadowala mnie  styl  życia  jaki prowadzę  jako emeryt – senior? Czy  mogę być  jeszcze potrzebny na tym  ziemskim  świecie ? Czy  mam  się  poddać  i  czekać  na  „białą  damę”?

tak o sobie myślę i tak czuję...… Zaczynam Nowy ETAP mojego ŻYCIA. Moje KOLEJNE MARZENIE rozpoczynam od założenia bloga w serwisie społecznościowym wordpress.com

Podzielić się  pragnę moim doświadczeniem życiowym na drodze przemiany wewnętrznej siebie.

Wszystko, co dzisiaj wiem i że  jestem TU i TERAZ  zawdzięczam innym LUDZIOM.  Motywacyjnym  książkom, które  przeczytałam,  wprowadziłam w życie zawartą w nich wiedzę i praktyczne wskazówki autorów.